Cudowne transfery zadłużenia


Pewnie większość z Was, którzy posiadacie konta w brytyjskich bankach, co pewien czas dostaje pocztą różne oferty związane z owym kontem. Założę się, że również znaczna część owe przesyłki kieruje do "archiwum akt dawnych" - czyli do kosza. Tymczasem warto się tym zainteresować. I sobie pomóc. Ale uwaga! Nie brać jak leci, nie iść jak w dym.
Na początku zastrzeżenie: zdajemy sobie sprawę, że to o czym tutaj mówimy, dla niektórych z Was może być rzeczą jasną. Ale znaczna część klienteli, która z nami się kontaktuje, nie ma bladego pojęcia nie tylko o niuansach, ale podstawach systemu bankowego. Zwłaszcza obcego.

Tak więc owe oferty - nie mówimy tu bowiem o przesyłkach czysto informacyjnych (jak np. zmiana oprocentowania) - często dotyczą tzw. balance transfers. Chodzi o - przekazanie zadłużenia z jednego rachunku na drugi. Np. z jednej karty kredytowej na inną.
Oczywiście pojawia się pytanie. Po co? Ano po to, że na rachunku oferującego nasze zadłużenie będzie mniej oprocentowane lub nieoprocentowane w ogóle. W praktyce zostanie nam w kieszeni więcej pieniędzy. Jaki mają w tym interes? Nie robią tego za darmo. Po pierwsze, istnieje praktycznie zawsze jakaś opłata administracyjna. A bywa ona bardzo różna. Spotkaliśmy się z dość wysoką, bo np. 4.9% od ogólnej sumy transferowanej, ale też tylko 0.9%.
Do tego owe pieniądze nie będą nieoprocentowane na zawsze. Najczęściej są to okresy kilku- lub kilkunastomiesięczne. Po tym okresie pieniądze są już oprocentowane normalnie, więc bankowi, który do tej pory nie miał twojego długu (miał go ktoś inny), to będzie się opłacać.
Ale może to też pomóc tobie, bo np. w tym czasie spłacisz ów dług całkowicie i nie dasz już nikomu ani grosza procentu, poza ową opłatą administracyjną. Względnie spłacisz część, pozostanie ci mniejsza suma, a co za tym idzie mniejsze będą odsetki.

Bywa, że banki oferują kilka takich ofert i warto się nad nimi zastanowić. Zróbmy takie "studium przypadku" na przykładzie tego, co jaki czas temu proponowa Barclaycard. Za transfer zadłużenia, za które w ogóle nie płacie odsetek do 1 czerwca 2017 roku należało uiścić 1.9% opłaty administracyjnej. Ale jest też oferta transferu, dzięki której twoje zadłużenie będzie oprocentowane stawką 6.9%. Za to przez cały okres zadłużenia, aż go nie spłacisz! Tyle, że tu opłata wynosi 2.9%. Rzecz godna zastanowienia się.
W tym drugi przypadku dług jest jednak obciążony odsetkami - ale o ile mniejszymi od innych kart kredytowych, które mogą generować i 20- albo 30-procentowe odsetki. A w przypadku "kart dla wszystkich" bywa jeszcze gorzej...
No i jeżeli mamy na karcie, na którą transferujemy jakiś stary balans, to nasze wpłaty pójdą wpierw na niego. Ten nowy będzie póki co niespłacany, będzie sobie leżał i czekał, aż nasz okres oferty skończy się i za niego też przyjdzie płacić odsetki. Chyba, że będzie to tylko te 6.9%, jeżeli wybierzemy drugą ofertę.
Pierwsza zaś opłaca się na pewno, kiedy rachunek na który przelewamy jest czysty i spłacamy tylko to, co zostało przelane. Czy spłacimy to całkiem, czy nie - opłaca się.

                                                                                                      ________________________________________________

                                                                                                                                          @Media&Net Invest


Make a free website with Yola